Od Shinrana cd. Nikity

 Słuchając opowieści Nikity Shinran stwierdził, że mają jakiś wspólny mianownik, o co nigdy by jej nie podejrzewał. Uznał, iż bracia nie są najlepszymi towarzyszami życia. Z drżącym sercem przyglądał się Wansei, która zdążyła już zaoferować członkostwo Lincemu.
-To może się wydawać dla ciebie dziwne-podjęła Lisia Kitka- lecz w Zgromadzeniu Hipermnezji każdy znajdzie dla siebie miejsce, jeżeli tylko postanowi pozostać wobec nas lojany. Nie musisz być użyteczny, wbrew pozorom wielu członków, którzy usłyszeli od swojej rodziny, że są warci mniej niż krowi nawóz okazali się doskonałymi kompanami. Dlatego, Nikito Alboro Springbringer, zostajesz przyjęta do Zgromadzenia Hipemnezji. My będziemy bronić ciebie, a ty będziesz chronić nas, czy to przed mieczem czy przed samotnością. 
Wansea gwałtowanie wstała chwyciwszy kielich w dłoń. 
-Wznieśmy toast za naszych nowych towarzyszy! By ich życie w Zgromadzeniu nigdy nie było trudniejsze od tego jakie zaznali w przeszłości! 
Wszyscy pozostali poszli w ślad za przywódczynią i wykrzyknęli wielkie słowa, niosące za sobą choć odrobinę nadziei. 
~*~
Nikita i Shinran wracali do jego chaty w całkowitym milczeniu. Dopiero, gdy mieli powiedzieć sobie dobranoc, Nikita podjęła tameta Lavera: 
-Chciał, żebyś do niego przyszedł -poinformowała. On grzecznie podziękował za wiadomość, wziął Pietruszkę pod pachę, po czym poszedł na swoje posłanie. 
Następnego dnia wstał bardzo wcześnie, uznawszy, że teraz to jego kolej na zaopiekowanie się końmi, a potem postawił skorzystać z gorących źródeł. Po wczorajszej przygodzie nie pachniał najlepiej, a spodziewał się, iż towarzyszka Nikity, Maegary, odzyskała przytomność, bo i po co inaczej Laver miałby posyłać po niego Lottę. Z tej okazji, uznawszy, że to ważna chwila, przywdział swój najlepszy strój, który pochodził z czasów, gdy był jeszcze pełnoprawnym członkiem rodu  Janghuanów. Zawołał króliczycę i dziarskim krokiem ruszyli przed siebie. 
Mimo całej odwagi jaką w sobie zbierał, to Pietruszka uderzyła tylnimi łapkami z pełengo przytupu w drzwi medyka, które po chwili otworzyły się. 
-No, w końcu jesteś-powiedział Laver stojąc ze skrzyżowanymi ramionami. -Gdzieś się szlajał, co? 
Shinran otworzył szeroko oczy. Pommo tego co zaszło u niego w chacie, wystarczyło kilkanaście godzin rozłąki, aby poczuł do Ratface'a ponowny dystans. Może nie tak wielki jak kiedyś, lecz wciąż oddzielający ich poteżną przepaścią. 
-Idź do Maegary. Obudziła się. Nikita już ją odwiedziła. 
Shinran tylko grzecznie skinął głową. Pietruszka pobiegła przed nim przodem znajdując poszkodowaną kobietę zapewne dzięki swemu wyczulonemu węchowi. 
Maegary wyglądała już znacznie lepiej niż w chwili, gdy zabierano ją z chaty Janghuana. W prawdzie wciąż była bardzo blada i z trudem udało jej się potrzymać na ramionach nim chłopak przekonał ją, że nie ma potrzeby by wstawała i powinna leżeć, ale mimo to teraz zdecydowanie bliżej było jej do świata żywych niż martwych. 
-Dziękuję ci. Za uratowanie życia-powiedziała cichym, lecz zdecydowanym głosem. 
Shinran zarumienił się.
-Zarówno ty, pani, jak i panienka Nikita oraz Laver zdecydowanie przeceniacie mój wkład w twoje ozdrowienie. Nawet gdybym później odkrył czym zostałaś otruta na nic by się to zdało, wobec przerwanej tętnicy. 
-Ale naprawa mojej kończyny na nic by się zdała, gdyby nie twój wkład w odkrycie, że trucizną był jad kiełbasiany- odparła. 
-Laver i Lotta by coś wymyślili. Jestem o tym przekonany. Chcesz poznać Pietruszkę? Też bardzo się o ciebie martwiła. A podobno ciepło zwierząt pomaga w leczeniu. 
Kobieta uniosła brwi. Dopiero teraz Shinran zorientował się, iż należy do rasy elfów. Miał nadzieję, że elfy nie są miłośnikami chłodu, bo wtedy wykazał by swój brak wiedzy na ich temat. 
-Chętnie-odparła. 
Shinran z etntuzjazmem zawołał swoją towarzyszkę, po czym ostrożnie wziął ją na ręce i ułożył na brzuchu Maegary. Pietruszka, jak na grzecznego królika przystało, zchlebczyła się i z zadowoleniem podziwiała nową perspektywę otoczenia. 
 
Maegara? Laver? 

Komentarze

Popularne posty