Od Shinrana cd. Loretty
Shinran popatrzył na Nikitę, potem na Lavera, zaś na końcu na Lorettę. Słowa medyka oznaczały tylko jedno: znów jego jedyną towarzyszką zostanie Pietruszka. Nie żeby na to narzekał, w końcu naprawdę świetnie się dogadują, ale z drugiej strony fajnie, kiedy możesz porozmawiać z kimś innym i poznać odmienny punkt widzenia. No i Laver, i Lotta są naprawdę bardzo w porządku.
Nikita odgarnęła niesforny rusy komsyk za ucho, po czym chrząknęła:
-Tak, to zdecydowanie zacny pomysł, panie Laver. Jednakże z powodu obietnicy wobec spłaty długu, jakiego zasięgnęłam u panicza Janghuana zdecyduje się pozostać w jego przybytku, by móc spłacić zobowiązanie- powiedziała. Siedziała na krześle idealnie prosto, z lekko uniesionym podbródkiem. Jak on, Shinran, miał kogoś takiego traktować jak zwykłą służkę?
-Nikito...ja...-zaczął chcąc zaprotestować. Naprawdę nie czuł, że dał z siebie cokolwiek więcej, cokolwiek co wymagałoby zapłaty. Podejrzewał jednak, że rudowłosa będzie się upierać, dlatego dokończył słowami: nie musisz robić tego teraz. Zatroszcz się o przyjaciółkę, później będziemy rozprawiać o długach i innych tego typu sprawach...
Laver akurat przełknął ostatni kęs śniadania.
-A to się akurat bardzo dobrze składa. U mnie nie ma za wiele miejsca, poza tym, laboratorium nie może być w pełni zajęte. Co zrobię, gdy zgłosi się do mnie kolejny pacjent? Nie ma mowy, Nikita zostaje u ciebie. Dasz jej wychodne na odwiedzanie przyjaciółki i sprawa załatwiona.
Shinran przez chwilę gapił się na medyka bez słowa, po czym zamrugał oczami.
-Jeżeli jest taka potrzeba, Nikita za...
-Zatem postanowione!- zawyrokował Laver.
~*~
Przenieśli Maegarę na noszach skonstruowanych ze zbitych ze sobą desek oraz dwóch grubych koców, by mieć pewność, że żadna drzazga dodatkowo nie uraz rannej. W jej stanie każde, nawet najmniejsze zakażenie mogło skończyć się tragicznie, dlatego dmuchali na zimne.
-Zamierzam przekazywać Nikicie albo Lottcie informacje, jeżeli będę potrzebował maści czy wywaru- zakomunikował medyk, po czym niemal zatrzasnął przed Shinranem drzwi. Chłopak uznał wtedy, iż Laver i Pietruszka mają ze sobą przynajmniej jedną wspólną cechę: bardzo nie lubią, gdy ktoś narusza ich prywatny teren.
Shinran i Nikita wrócili do chaty z ogródkiem w pełnym skrępowania milczeniu, a przynajmniej on bardzo się krępował. Zastanawiał się również jak urządzić izbę, by nowa znajoma zyskała jak najwięcej prywatności.
-Pomyślałem, że może oddam ci na razie swoją część głównego pokoju, tam gdzie do tej pory leżała Maegary i co do czasu waszego przyjazdu było moim pokojem, a ja przeniosę się do spiżarki, jest tam wystarczająco dużo miejsca - oznajmił, gdy siedzieli przy już zimnej herbacie.
-Raczysz żartować panie, prawda?-odparła dziewczyna.
Shinran pokręcił głową.
-Nie- odpowiedział. - Może i Maegara jest ranna, ale ty też jesteś wykończona. Poza tym, kiedy jestem w swojej zwierzęcej formie wszystko jest w porządku. Może nawet Pietruszka pozwoli mi spać u siebie, choć już była niepocieszona ostatnimi zakłóceniami jej świętego króliczego spokoju.
Nikita, latami uczona by panować nad mimiką twarzy, niemal niedostrzegalnie poruszyła brwią.
-Zwierzęcej formie? Czy dobrze usłyszałam paniczku Janghuan?
-Tak...-wziął głęboki wdech-dlatego proszę, nie przestrasz się, gdy zobaczysz tygrysa w środku nocy. Całkowicie kontroluję swoją zwierzęce wcielenie i łatwo mi wrócić do ludzkiej formy. Ty też nie musisz się tym przejmować. Jak już wcześniej Laver wspomniał, wkrótce powinnaś poznać Lisią Kitkę, to dzięki niej na tych terenach możesz się swobodnie poruszać czy jako zwierzę czy jako człowiek. I, - dodał po chwili przerwy- proszę, mów mi Shinran. Nie należę już do szlacheciego rodu. Zostałem wydziedziczony i usunięty z drzewa genealogicznego.
-Bardzo mi przykro, pa...-zawahała się - Shinran- zakończyła, lecz jej głos brzmiał jakby połknęła żyletki.
-Tutaj każdy dostaje zadania według tego co przydzieli Lisia Kitka. Nie ma wysoko urodzonych i nisko urodzonych. Nie ma dobrej i złej rasy. Zobaczysz, spodoba ci się czas pobytu tutaj. A teraz pokaże ci gdzie są gorące źródła. To blisko raptem pół godziny piechotą.
~*~
Rzecz jasna chłopak nie pozostał wraz z Nikitą w niewielkim ciepłym jeziorku znajdującym się dość głęboko wewnątrz jaskini. Dziewczyna rzecz jasna nie chciała się zgodzić, by trzymał wartę przy wejściu, bo przecież to ona jest służką, ale dość szybko odkryli, że nie ma lepszego sposobu na to, aby zadbać o prywatność rudowłosej. W czystych, nieco za dużych Shinranowych szatach i świeżo umytych włosach wyglądała na odrobinę mniej zmęczoną. Odrobinę.
Gdy zasiedli do kolacji słońce już niemal całkowicie skryło się za horyzontem. Mówiąc szczerze, nikt z nich nie był głodny, ale przynajmniej zajęli się przygotowaniami, w trakcie których Shinran tak długo prosił, a potem nawet błagał Nikitę, by pozwoliła mu się nią zaopiekować do czasu aż odsyka pełnię sił po ostatnich wydarzeniach, że w końcu się zgodziła. Być może pomógł dodatkowy aspekt przekonywujący, czyli uparte spojrzenie Pietruszki.
Chłopak uświadomił sobie, że to będzie jego pierwsza w pełni przespana noc od czasu, gdy obudził się rano, wziął szczotkę króliczycy i poszli na łąkę. Wcześniej naszykował świeżą, pachnącą lawendą pościel dla swojego gościa, a sam udał się do spiżarki z dwiema kołdram i poduszką. Jedna z nich służyła mu za materac.
-Dobranoc!-zawołał przez lekko uchylone drzwi, jednak odpowiedział mu tylko miarowy oddech dziewczyny.
~*~
Widział braci wypuszczających psy myśliwskie. Goniły biedną Pietruszkę, a on nic nie mógł zrobić. W końcu otoczyły ją, a najstarszy z rodzeństwa wypuścił bełt z kuszy, który przeszył na wylot gardło króliczycy. Potem przynieśli jej ciało, sponiewierali w piasku i ziemi, po czym rzucili związanemu Shinranowi na kolana, trzymając co mocno za szczękę i tył głowy, tak aby nie mógł patrzeć w żadną inną stronę.
~*~
Obudził się zlany potem, ze łzami w oczach. Najprawdopodobniej płakał przez sen. Poderwał się czym prędzej i niemal pobiegł do pokoju Pietruszki. Ta, zaskoczona stanem swojego pana, uniosła pyszczek znad poduszki. Podszedł do niej, wziął w ramiona i mocno przytulił.
-Co ze mnie za facet, skoro nikogo nie byłbym w stanie obronić - załkał. Bardzo bał się, że wpadnie w histerię, co już mu się wcześniej zdarzało. Wansea nie powoliła mu zamieszkać samemu dopóki te ataki nie minęły, a teraz, zobaczywszy co ludzie mogą zrobić drugiemu człowiekowi zaczął bać się na nowo, bo przecież nigdy nie było pewności, iż bracia i ojciec nie odkryją jego kryjówki.
Wciąż trzymając króliczycę na rękach, bardzo powoli wstał, cały się trzęsąc, po czym podszedł do łóżka dziewczyny. Teraz nie wiedział czy bardziej przestraszył się swojego snu czy tego, że rzeczywiście wpadnie w swój dołek, z którego nie będzie potrafił wyjść.
-Nnnnnikitaaaa....-wyłkał.
Rudowłosa niemal od razu otworzyła oczy. Musiała udawać, że śpi, zapewne obudził ją swoim lamentem, ale teraz zupełnie o tym nie myślał.
-Bbbbboo jaaaa...miaaaałeeeem złyzłyzłyzły- zaczął się jąkać.
-Zły sen?- dokończyła Nikita podnosząc się.
Schował twarz w futerku Pietruszki, która grzecznie spoczywała w jego ramionach pozwalając się przytulać.
-Ttttak.
Nikita?


Komentarze
Prześlij komentarz