Od Nikity cd. Shinrana, Maegary
Zasiadając za stołem w reprezentacyjnej jadalni Wansei, znanej także jako Lisia Kitka, Nikita cieszyła się ilością poświęcanej jej uwagi - a raczej jej niemal zupełnym brakiem, ponieważ niezwykłość prezencji ich nowego znajomego ściągała wzrok znacznie silniej niż jej naznaczona blizną twarz, co było dla niej zdecydowanie miłą odmianą. Jednym uchem słuchając opowieści jegomościa przedstawiającego się jako Lince, myślała głęboko nad wszystkim co zaszło wcześniej tego dnia.
Rano obudziła się znacznie przed Shinranem i nie chcąc marnotrawić czasu poszła oporządzić pasające się przy domu konie. Tam właśnie zastała ją Lotta, przynosząca od medyka wieść o obudzeniu się Maegary - Nikita niewiele myśląc więc napisała do chłopaka krótką notkę o swoim prawdopodobnym miejscu pobytu i zostawiła ją na kuchennym stole, decydując się go nie budzić, po czym bez zwłoki ruszyła wraz z Lorettą do domu Lavera.
Zobaczywszy swoją przyjaciółkę żywą (choć - co zrozumiałe - cokolwiek roztrzęsioną) Nikita wzruszyła się głęboko - prawdopodobnie płakała przytulając ją, chociaż nie jest pewna. Pozostała przy jej boku przez następne kilka godzin, nawet kiedy Maegara zapadła ponownie w niespokojny sen. Pozostałaby nawet dłużej, gdyby zniecierpliwiony jej ciągłą obecnością medyk nie kazał jej się wreszcie wynieść, przypominając jej przy tym o Shinranie i obietnicy którą mu złożyła. Laver rzucił jej na odchodne by przekazała swojemu gospodarzowi by ten odwiedził go w wolnym czasie, po czym niemal dosłownie wypchnął ją za drzwi.
Pokrzepiona spotkaniem z Meg, ruszyła w stronę swojej tymczasowej siedziby, czując się nieznośnie wręcz lekko - dobre samopoczucie uleciało z niej jednak dość szybko, kiedy nie zastała w domu Shinrana. Sytuacja przypomniała jej okoliczności, w których zraniona została jej towarzyszka podróży i jedyna przyjaciółka - Maegara omal nie odkupiła jej chwili słabości swoim życiem, wystarczyło by spuściła ją z oka na ułamek oddechu. Jej nowy znajomy był równie, o ile nawet nie bardziej niezdolny do samodzielnej obrony. Zdjęta niepokojem, wpierw przeszukała podwórze i jego niedaleką okolicę - a nie znalazłszy go, popadła w spowodowany niedawną traumą stan przypominający połączenie paniki i otępienia bitewnym szałem, w które wpadała podczas wyjątkowo desperackich walk. Zupełnie zafiksowana na odnalezieniu chłopaka, niemalże całkowicie straciła połączenie z ludzkim planem swojej jaźni i poddała się zwierzęcemu zewowi.
Stale na granicy przemiany, tytanicznym wysiłkiem woli utrzymała pierwotną formę podczas tropienia - i mimo ulgi która ją zalała, kiedy usłyszała przed sobą dwa względnie życzliwe głosy, nie była w stanie powstrzymać instynktu, napotkawszy na swojej drodze jednego z uciekających kłusowników. Ścięła go szybko, zanim zdołał krzyknąć, z grzbietu pędzącego konia - krew trysnęła wysoko, malując bok jej wierzchowca, kulbakę i jej nogę deseniem maleńkich, czerwonych kropli. Zaraz po tym, wryła konia i zeskoczyła z siodła. Słysząc, że złapanemu najwidoczniej w sidła tygrysowi nic już nie grozi, postanowiła przeznaczyć chwilę na uspokojenie się i ogólnie pojęte doprowadzenie się do porządku, by nie przestraszyć Shinrana - przez te kilkanaście godzin które z nim spędziła odniosła wrażenie, że jest osobą raczej wrażliwą, absolutnie nie chciała by zobaczył ją w podobnym stanie i brońcie bogowie zaczął się jej bać.
Przypominając sobie to wszystko, nie zauważyła kiedy Lince zakończył swoją opowieść. Otrząsnęła się z zamyślenia, dopiero usłyszawszy głos Lisiej Kitki.
- A ty, moja droga? - pytała ją.
Nikita odchrząknęła, cokolwiek zmieszana, wyprostowała się na krześle.
- W krótszej perspektywie, poszukiwałam pomocy dla swojej przyjaciółki, która przez moją niekompetencję została ranna w podróży, kiedy to zostałyśmy napadnięte. - wyjaśniła - Maegara przebywa aktualnie w domu medyka i jego asystentki, wciąż wymaga bowiem do pewnego stopnia opieki. Ja natomiast... - strzeliła okiem w stronę Shinrana, aktualnie zmieszanego prawdopodobnie nawet bardziej od niej - ...złożyłam swoje życie w ręce panicza Shinrana, w zamian za jej życie, które trwać może teraz w znacznej części tylko dzięki jego wysiłkom.
Wzrok Lisiej Kitki przez cały czas jej wypowiedzi spoczywał na jej twarzy. Kobieta śledziła uważnie każdą zmianę jej mimiki, na bieżąco ją oceniając, kiedy jej własna twarz niezmiennie wyrażała jedynie przyjazną obojętność. Jej spojrzenie było bystre, stale zdradzało pewną skrywającą się za nim przenikliwość - postawa była zaś nieugięta i cokolwiek dumna, profesjonalna. Nikita wiedziała, że cechy te wskazują na niezawodnego, wykalkulowanego lidera. Nie była w stanie określić, czy była to prawdziwa twarz kobiety, czy jedynie cholernie dobrze odegrane pozory, jednego była jednak pewna - podobało jej się to, co widziała. Być może to właśnie skłoniło ją, do dalszego opowiadania.
- W szerszej natomiast - podjęła wątek po krótkiej pauzie - szukam schronienia dla siebie i dla niej. Byłam dziedziczką znamienitego rodu Springbringerów, zanim zostałam wydziedziczona i skazana na ukrywanie się i tułaczkę ze względu na swoją zmiennokształtność. Sprzedana zostałam przez własnego brata, ojciec wystawił natomiast za mną listy gończe i płaci ogromne sumy za żywą, bądź martwą. Kilka miesięcy temu usłyszałam plotki o zrzeszającym zmiennokształtnych wyrzutków zgromadzeniu, i od tej pory go poszukiwałam.
Wstała, położyła dłoń na rękojeści przypiętej do pasa szabli, Lady Lennox.
- Jestem niezwykle wprawnym wojownikiem, ponadto zdołałam w zaawansowanym stopniu opanować zdolność przemiany. - oznajmiła, bez fałszywej skromności - Moja prośba o przyjęcie nas jest więc zmotywowana faktem, że moim zdaniem obydwie strony zyskają na podobnym układzie.
Wansea, Shinran, Lince?


Komentarze
Prześlij komentarz