Od Loretty cd. Shinrana
Minąwszy ich bez słowa, Nikita skierowała swoje kroki ku śpiącej Maegarze. Dopiero kiedy upewniła się, że elfka w istocie śpi - żyje - jej zmysły zarejestrowały obecność innych ludzi. Spojrzała na nich przepraszająco i niemalże nieśmiało postąpiła w stronę stołu. Nie wstając, Laver nogą odsunął jej krzesło i wskazał je podbródkiem.
- Wszystko z nią w porządku, już sprawdzałem. - powiedział, sięgając po pomidora. - Siadaj.
Dziewczyna skłoniła głowę i wypełniła polecenie. Siedziała sztywno, ze wzrokiem wbitym w złożone na kolanach dłonie. Shinran podsunął jej czysty talerz, który zawczasu dla niej naszykował, nie podniosła jednak spojrzenia. Lotta zauważyła wcześniej, że dziewczyna zwykła zamykać zasnute bielmem oko - teraz jednak jej powieka, prawdopodobnie bezwolnie, się uniosła. Jej zdrowe oko wydawało się teraz tak samo nieobecne jak to niewidzące.
Z całej ich czwórki jadł właściwie tylko Laver, swoim zwyczajem obojętny na cokolwiek ciężką, zmęczoną atmosferę. Chleb z konfiturą stanął mu jednak w gardle, kiedy Nikita przemówiła.
- Jesteś zmiennokształtny - ni to orzekła, ni to spytała, unosząc nagle głowę. Słowa te zdumiały go tak bardzo, że się zakrztusił. Loretta usłużnie napełniła jego kubek miętą, chociaż nie sięgnął po nią, ostatecznie odzyskawszy oddech i opanowanie dość szybko.
- Cóż za... - zaczął, chociaż jego głos brzmiał dość nienaturalnie. Odchrząknął i zaczął jeszcze raz: - Cóż za błyskotliwe spostrzeżenie. Jak się domyśliłaś?
Milczała. Laver patrzył na nią z życzliwym zainteresowaniem. Niewzruszony, włożył kawałek pomidora do ust.
- Co zrobisz z tą wiedzą? Sprzedasz mnie? - odezwał się w końcu, z niemalże autentycznym zaciekawieniem. - Czy może na miejscu zabijesz, tym paskudnym brzeszczotem który ukradkiem odpięłaś wczoraj od juków?
Wyglądała na oburzoną.
- Na bogów, nie. Zmierzałam do tego, że... - zawahała się, strzeliwszy nieufnie wzrokiem w stronę Shinrana i Lotty, zasiadających po przeciwnej stronie stołu. - ...hm, nawet nie starasz się ukrywać. Zdumiało mnie to, bo...
- Bo ty musiałaś - dokończył, wchodząc jej w słowo. Nałożył odrobinę konfitury na kolejną kromkę chleba.
- Skąd...
- Reakcja na moją przemianę. Tudzież jej brak. Myślę, że powinnaś poznać Lisią Kitkę, ale na wszystko przyjdzie czas. Zjedz coś, bo wyglądasz jak Loretta.
Lotta może zaśmiałaby się, gdyby nie była tak bardzo urażona. Skinąwszy wcześniej gospodarzowi głową w niemym podziękowaniu, Nikita posłusznie sięgnęła po przypieczony chleb - chociaż widać po niej było, że musi go w siebie wmuszać. Widocznie nie tylko Shinranowi doskwierał brak apetytu spowodowany wydarzeniami których byli świadkiem. Laver odchylił się na krześle, wsparł głowę na krańcu oparcia.
- Swoją drogą, myślę że jest na tyle stabilnie, że można by ją przenieść do mnie. Mam znacznie więcej miejsca, a i łatwiej będzie mi ją obserwować. Myślę, że powinienem mieć na nią oko przez kolejne kilka dni, tak na wszelki wypadek.
Shinran?


Komentarze
Prześlij komentarz