Od Shinrana cd.Lavera

~Czy ja mam kawę...-zaczął mówić do siebie, jak zwykle kiedy się nad czymś zastanawiał.- Na pewno mam. Finca La Floresta smakuje rumem i gujawą, natomiast Sumatra Gayo Mountain  ma w sobie bogactwo korzennych przypraw i suszonych fig, pochodzi z kraju moich dalekich przodków...-chłopak popatrzył na czarnego kota przed sobą.- Tak, ta druga będzie zdecydowanie lepsza. Nie chcę, żeby twój żołądek źle zareagował, dlatego podam ci ją ze sporą ilością mleka. Dajcie mi chwilkę, już się...
~Shinran-powiedział nagle Kot.- Tylko-kontynuował głośno i bardzo wyraźnie- uważaj, jak będzie zagotowywał wodę, dobrze? 
Tygrys przez chwilę wpatrywał się w niego, po czym ze skruchą skinął głową. Jedno uderzenie serca później, przed przemienionym Laverem oraz Lottą stał długowłosy chłopak, który czym prędzej udał się do spiżarki i wrócił z pojemnikiem wykonanym z ciemnofioletowego szkła. 
Shinran bardzo lubił przyrządzać kawę, wszystkie czynności przypominały mu naukowy rytułał, podobnie jak przygotowywanie maści, syropów i innych specyfików z ziół z własnego ogrodu, a z kolei to przynosiło mu ukojenie, bowiem w końcu czuł, iż nawet on potrafi coś zrobić. 
Zdecydował się przygotować napój w kawiarce, trzymanej w żeliwnym chwytaku nad paleniskiem. Nawet jeżeli kawa miałaby się rozlać, nikt nie powinien ucierpieć. Gdy ziarnisty eliksir był już gotowy wyszedł na podwórko do ziemniaki, z której przyniósł do domu kubek mleka. Przelał go do pojemnika i zaczął nim mocno potrząsać, tak by biała ciecz częściowo zmieniła się w pianę. Następnie wlał całość do kaminkowej miski i uzupełnił do końca kawą, po czym postawił przed Kotem. 
-La...Nasz Kot mówi, iż zazwyczaj pija bez mleka- powiedziała Loretta.- Może jednak warto spróbować? Kto wie jakie doznania smakowe ma do zaoferowania twoje kocie podniebienie? 
Zwierzę rzuciło jej pozbawione wszelkiej wesołości spojrzenie. Wyglądało jakby zaraz miało się obrócić z pełną gracją na tylnich łapach, pokręcić puszystym ogonem i bezceremonialnie wyjść z chaty. Mimo to zanużył różowy języczek w napoju. 
Shinran wstrzymał oddech. Być może nawet zamknął oczy. Niestety kiedy ponownie spojrzał na Kota ten dalej był...(uwaga niespodzianka)...kotem. 
Lotta ściągnęła nagle brwi. 
-Laver! Nie można się tak wyrażać w gościach! 
Shinran zerknął na nią z ukosa. 
-A co powiedział?- zapytał. 
Duch westchnął. 
- Że do dupy z tym wszystkim i wraca do siebie- odparła. 
Tym razem to Kot spojrzał na Shinrana. W jego oczach można było dostrzec wściekłość, ale i dzwiną bezsilność, jakby właściciel dopiero niedawno dowiedział się, że takie uczucie istnieje. 
-To ja pójdę otworzyć drzwi- westchnął chłopak. 
Kiedy goście wyszli poczuł się dziwnie nieswojo. Nie chciał myśleć o tym czego dowiedział się o sobie od Wansei, a dziś również od Lavera, jednak nie od dziś wiadomo, iż im bardziej chcesz o czymś zapomnieć, tym bardziej nad tym rozmyślasz. Już miał usiąść na podłodze, by pobawić się szmacianą piłką z Pietruszką, kiedy usłyszał głośne, lecz pełne ulgi: 
-Kurwa.
A potem usłyszał pukanie. Czym prędzej wstał i podbiegł do okna. Zawsze tak robił, by sprawdzić kto czeka. Ku jego zaskoczeniu był to Laver. Ale Laver-Laver. Bez wachania otworzył. 
-Wybacz, że zakłócam spokój dosłownie chwilę po tym jak opuściłem twoje domostwo, jednakże czy mógłbym prosić cię o kubek kawy zaparzonej według twojej metody? Tylko tym razem prosiłbym bez tej paskudnej słodkiej cieczy zwanej mlekiem. 
Tuż za nim stała Lotta. Shinran uśmiechnął się, widząc, że ci wrócili. Dzięki temu naprawdę mógł o niczym innym nie myśleć jak wyłącznie o tym, aby dobrze przyjąć swoich gości. A i o Pietruszcze, bo uwielbiał opowiadać historie jakie przydażyły im się na przełomie lat znajomości. 
-Oczywiście. A co dla pani?-zapytał zapraszającym gestem wskazując wnętrze chaty, z lekkim uśmiechem. 

Laver? Loretta? 

Komentarze

Popularne posty