Od Shinrana cd. Lavera
Shinran uważał, że Lotta jest naprawdę miłą osobą, szczególnie wczoraj, kiedy najpierw pomogła mu opanować się podczas ataku paniki związanego z widokiem i zapachem krwi, a potem zadbała, aby nie zapaskudził własnych włosów. Później, gdy podał Maegarze kolejną porację odtrutki i miał wrócić do koni Loretta bez słowa ruszyła za nim. Nie miał nic przeciwko, tym bardziej, że jak już wcześniej zauważył, wyglądała jakby musiała odpocząć.
Jednak kiedy zjawił się Laver i sprowokował ją do zmiany w kruka, chłopak uświadomił sobie, że wcześniej zupełnie zapomniał o tym, iż Lotta również jest zmiennokształtną.
- Nie wiem co przed chwilą tu zobaczyłeś, ale jestem pewien że ci się wydawało- powiedział medyk, po czym jakby nigdy nic dodał: Dzień dobry, jak życie?
Shinran włożył do wiklinowego kosza dopiero co zerwane truskawki.
-Ccchyba w porządku-wzruszył ramionami. Był bardzo zmęczony, ale nie chciał iść spać. Głównie dlatego, iż obawiał się, że kiedy wstanie nie zastanie już Lavera, Loretty, a nawet Nikity i Maegary. Teraz miał już pewność, że to wszystko nie jest snem, lecz co jeżeli to jednodniowe szczęście? Jeżeli Laver miał akurat kaprys bycia miłym, a jutro okaże się, iż dobry humor mu minął i najlepiej, aby chłopak nie pokazywał mu się więcej na oczy? Najmłodszy z jego braci często tak robił. Pewniego dnia nawet obronił Shinrana przed średnim z rodzeństwa. Wtedy pomyślał, że oto ma sprzymierzeńca. Jednak dwa miesiące później, gdy zaproszono go do rzekomo wspólnego świętowania zakończenia żniw, okazało się, że brat zdobył jego zaufanie tylko po to, by wydać wszystkie jego zawstydzające historie swoim znajomym. I to tuż obok siedzącego przy karczmarczym stole Shinranie. -Cieszę się, że zdołałeś się już odmienić.
-O tak, w końcu znów mogę być sobą - odpowiedział Laver i w tym momencie kruk wydał z siebie pełen oburzenia zgrzyt dziobem.
-Posiedzimy razem przy śniadaniu?- zaproponował chłopak.- Ja pewnie nie będę w stanie nic przełknąć po...-poruszył grdyką-...tym co wczoraj zobaczyłem, ale Nikita gdy się obudzi powinna coś zjeść. Laver, ty też, wczoraj bardzo się napracowałeś.
Mężczyzna wzruszył ramionami.
-Jeżeli tak uważasz, to czemu by nie?-odpowiedział.
~*~
Na blacie stał słoik ze świeżą śmietaną, zeszłorocznymi konfiturami z brzoskwiń oraz kosz tegorocznych pomidorów oraz truskawek. Jako ostatni pojawił się podpieczony wczorajszy chleb oraz ogromny dzban naparu z mięty ogrodowej.
Gdy on, Laver i Lotta zasiedli do stołu, zobaczyli snującego się w ich kierunku rudowłosego trupa, gdyż inaczej nie dało się opisać stanu cery, oczu i ogólnej kondycji Nikity.
Laver? Lotta? Nikita?


Komentarze
Prześlij komentarz