Od Loretty cd. Shinrana
Kiedy kryzys został zażegnany i kurz opadł, Lorettę opuściły pozory pewności siebie i odwagi. Czując na sobie nie jedną, a dwie pary oczu - nawet znajome - nie potrafiła dobyć głosu. Spojrzała błagalnie na Lavera, który w odpowiedzi położył jej dłoń na plecach i delikatnie popchnął do przodu, za próg.
- Martwi nie pijają kawy. Szczerze mówiąc, nie pijają niczego. - mijając Shinrana, Laver mrugnął do niego. Następnie, swobodnym gestem sugerującym że szybko doszedł do siebie po traumatyzującym przeżyciu jakim była gwałtowna przemiana, odsunął Lotcie krzesło przy stole.
- Och... wybacz.
Lotta uśmiechnęła się blado i skinęła głową, próbując niewerbalnie dać mu do zrozumienia, że się nie gniewa.
Shinran krzątał się przy palenisku. Laver, wsparłszy podbródek o ułożone na blacie stołu nadgarstki, śledził oczami każdy ruch jego dłoni, prawdopodobnie radując swoje perfekcjonistyczne serduszko dokładnością, z którą wykonywał każdy krok przepisu. Lotta zamyśliła się - a przynajmniej próbowała, kiedy coś delikatnie otarło się o jej nogę. Podskoczywszy w miejscu, prędko zajrzała pod stół - jej oczy spotkały się ze spojrzeniem dwóch sporych czarnych punktów, odbijających jej nieznaczny ektoplazmatyczny blask. Owe dwa punkty były niczym innym, jak ślepiami ogromnej, szarej króliczycy.
Wyciągnęła do zwierzęcia dłoń, którą to subtelnie, z godnością niuchnęło - a wyczuwając niepewność w nikłym zapachu Lotty, szturchnęło miękkim nosem opuszki jej palców. Uznawszy to za przyzwolenie, Loretta pogłaskała przestrzeń między jej uszami, zdumiona miękkością jej futerka.
- Uważaj - Laver przerwał konwersację którą zdążył w czasie trwania tej krótkiej wieczności nawiązać z panem domu. Mówił to ze słyszalnym rozbawieniem - To zmyślna bestia jest. I gryzie.
- Nigdy niesprowokowana! - odciął się Shinran, rzucając mu wymowne spojrzenie.
Laver wzruszył ramionami, wyglądając w tym momencie na najbardziej niewinnego człowieka na ziemi.
- Tam zaraz spro... - zaczął mówić, kiedy przerwało mu pukanie do drzwi. - Ależ tu dzisiaj ruch, od lat takiego nie widziałem.
Loretta miała co do tego złe przeczucia, nagle czując w okolicy obecność drugiej osoby martwej, bądź dopiero umierającej.
Nikita?


Komentarze
Prześlij komentarz