Od Lavera cd. Shinrana
Obudził się coś przed południem, dziwacznie wygięty, z żelazistym posmakiem w ustach, ręką pod talią zwróconej twarzą do niego Nikity i łydką między jej łydkami, nawiasem mówiąc dość silnymi. Musiała przysunąć się do niego kiedy przemienił się przez sen, prawdopodobnie przyzwyczajona do szukania ciepła śpiącej obok Maegary na zimnym trakcie. Niezależnie od powodów, cieszył się że udało mu się wyplątać nie budząc jej przy tym, inaczej sytuacja mogłaby szybko stać się niezręczna. Zrzucił przy tym z siebie haori Lotty, którym musiała go miłosiernie przykryć, a które dopiero w tej chwili zauważył. Uśmiechnął się pod nosem i zarzucił je na ramiona.
Shinrana i Loretty nie było w głównej izbie, chociaż był prawie pewien że słyszał głos dziewczęcia za oknem. Skierował kroki w stronę posłania, na którym spoczywała Maegara. Elfka oddychała głęboko, spokojnie - wyglądała znacznie lepiej niż bezwładne niedoszłe zwłoki które zdejmował wczoraj z konia. Odwinąwszy opatrunek, obejrzał dokładnie ranę okalającą miejsce, w którym przyłączył wczoraj przerąbany nadgarstek - nie była zaleczona w pełni (nawet jego moc ma jakieś ograniczenia), ale musiał przyznać że zrobił wyjątkowo dobrą robotę, szczególnie jak na działanie pod presją widma rychłej przemiany. Mentalnie poklepał sam siebie po plecach. Położył dłoń na jej sercu i wsłuchał się w głos jej tkanek, szum płynącej leniwie krwi, szept mięśni dzięki którym jej klatka piersiowa opadała i unosiła się. Wszystko brzmiało prawidłowo, typowo wręcz, toksyna musiała więc ustępować. Stwierdziwszy, że nie ma niczego co wymagałoby jego interwencji owinął jej rękę świeżym opatrunkiem i z trudem wstał z kolan. Czy to przez niewyspanie, czy dziwaczną pozycję w której spędził część nocy, albo może kocie ciało, w którym spędził zbyt długo - czuł się wyjątkowo tego ranka połamany. Przyblokował swoje nocyreceptory, w tej chwili jak nigdy szczęśliwy, że manipulowanie własnym organizmem nie wyzwala zmiany kształtu.
- Starość nie radość - wymamrotał, przeciągając się po kociemu. Nie mając innych problemów, zaczął planować sposób na przeniesienie elfki do siebie - a doszedłszy do wniosku, że optymalnie będzie poczekać z tym na Nikitę, wyszedł na zewnątrz.
Tak jak się spodziewał, zastał tam Lorettę i Shinrana. Zdaje się, że dziewczyna pomagała gospodarzowi z pracą w ogrodzie, lub może jedynie umilała mu czas swoim towarzystwem - i robiła to stosunkowo skutecznie, bo otwierając drzwi słyszał jak śmieją się akurat z czegoś, co powiedziała. Shinran zobaczył go natychmiast, jednak zanim zdołał coś powiedzieć, Laver gestem nakazał mu milczenie. Podkradł się do stojącej tyłem do drzwi (i - co za tym idzie - niego) Lotty i złapał ją w pasie, przerażając ją przy tym (o ironio) na śmierć. Dziewczyna podskoczyła, przestraszona, a w pół podskoku zmieniła się w malutkiego, falującego w nieruchomym powietrzu niczym pustynny miraż białego kruka i wzbiła w powietrze. Laver był jednak szybszy i zdołał ponownie pochwycić ją, zanim uciekła - a potem otoczył niewielkie ciało zwierzęcia obiema dłońmi i położył palec na jego dziobie, w parodii uścisku w którym zjawa zamykała wczoraj Kota.
- Nie wiem co przed chwilą tu zobaczyłeś, ale jestem pewien że ci się wydawało. - zwrócił się do zaskoczonego Shinrana tłumiąc ziewnięcie, po czym uśmiechnął się niewinnie - Dzień dobry, jak życie?
Shinran?


Komentarze
Prześlij komentarz